startowa

Kowalstwo

moja kuźnia

kucie grotów

galeria

prototypy

Śpiewnik

linki

 

Ostatnia

aktualizacja

11 01 2006

 

Kucie grotów

Tak właściwie to strona powinna mieć tytuł: moje próby kucia czegoś co grot przypominać powinno

Staram się praktycznie od zera wypracować technologie. Za wzory mając jedynie zdjęcia znalezione w necie.

Na początek groty tulejkowe do strzał. O bełtach nie mam pojęcia a na groty do włóczni przyjdzie czas.

 

Zakładając, że promień strzały ma 9 - 10 mm średnicy przygotowałem trzpień który wygląda tak jak końcówka

strzały przygotowana do osadzenia grotu.

Trzpień musi być twardy. Zrobiłem go z gwintownika maszynowego. Duży śrubokręt też się nada, trzeba tylko oszlifować.

 

Do formowania tulejki przygotowałem podstawkę. Przerobiona jest z babki. To takie coś na czym się klepało kosę.

Można to jeszcze kupić w np. Castoramie.

   

Rowek wstępnie wyszlifowałem szlifierką kątową, potem na gorąco młotkiem z krawędzią o promieniu ok. 5mm.

 Całość poprawiłem boczną powierzchnią wiertła 10mm. też na gorąco.

Na koniec rozgrzałem do koloru jasnej wiśni czyli ok. 800 stopni i do wody. Powinno się zahartować.

A może lepszym rozwiązaniem było by zrobić rowek stożkowy o zbieżności przygotowanego trzpienia.

 

 

Zaczynamy kucie

 

Jako materiału użyłem żebrowanego pręta zbrojeniowego o średnicy 10mm .

Próbowałem z pręta 8mm ale nie dało się zawinąć do złączenia tulejki na trzpieniu 10mm .

Najlepiej pracuje mi się  z prętem długości 30-40cm . Nie jest za krótki żeby parzył rękę ani zbyt długi ( łatwość manipulacji ).

Rozgrzewam koniec pręta w palenisku do koloru pomarańczowożółtego czyli ok. 1000 stopni C.

Ręką na której mam grubą rękawice trzymam pręt w drugiej młot 2kg.

 Rozklepuje na kowadle do grubości poniżej 1mm i długości ok. 30mm.

Można kuć dopóki metal się świeci. I tak trzeba parę razy podgrzać, zaleca się jak najmniej.

UWAGA przy kuciu odpryskuje zendra. Zdążyłem już parę razy dostać po oczach. Teraz używam okularów ochronnych.

 

W przygotowanej podstawce symetrycznie zaginam boki tulejki grotu uderzając rąbem młotka 0,8kg.

Delikatnymi uderzeniami wstępnie zawijam tulejkę.

Jest to teraz cienka blacha bardzo szybko się nagrzewa ( nie przepalić ) a jeszcze szybciej stygnie.

Więc parę uderzeń i z powrotem w żar.

Wkładam przygotowany trzpień i w podstawce formuję stożkową tulejkę obracając po każdym uderzeniu.

 Druga osoba trzyma trzpień.

Następnie ucinam pręt pozostawiając kawałek na wymodelowanie ostrza.

Wkładam do paleniska pionowo w dół starając się rozgrzewać tylko ostrze grotu.

Wyjmuje szczypcami o okrągłych końcach i formuje szpic.

Można to na koniec zahartować chociaż powodzenie tej operacji w dużej mierze zależy od partii materiału a dokładniej

 od zawartości węgla co podobno jest sprawą losową.

 

Wyszło coś takiego:

   

Trzeba jeszcze wyrównać na szlifierce krawędź tulejki.

 

 

Grot tarczowy

Według mnie to jest to. Zero szlifowania, samo kucie.

 

 

 

 

 

Inne moje groty

 

 

 

Problemy

 

Jak na razie nie udaje mi się zgrzać brzegów tulejki tak, aby powstała jednolita rurka.

Dzieje się tak pewnie dla tego, że całość bardzo szybko stygnie a przepalić łatwo.

Włożenie trzpienia odbiera temperaturę tulejce, ułożenie w podstawce robi to samo.

Gdybym miał palnik acetylenowo - tlenowy mógłbym rozgrzać miejscowo i wtedy uderzyć.

W czasie nagrzewania stali występuje na jej powierzchni tzw. zgorzelina ( warstwa tlenku żelaza ), którą przed łączeniem

należy usunąć np. boraksem, który z tlenkami stapia się dając barwne szkło.

 

Stoję na początku drogi, której końca nie widać.

 

 

A tak robili to starożytni

 

kucie grotu rycina

 

 

 

góra